Skomentuj ten arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl. Kliknij aby przeczytać

1. It is forbidden to publish comments on the forum that:
- promote deviant behavior, contrary to the natural law;
- offend the Catholic faith and the Catholic Church;
- contain obscenity (pursuant to Art. 3 of the Act of 7 October 1999 On the Polish Language);
- contain information burdening other persons with accusations which have not been proven (Art. 23 of the Civil Code);
- lead to copyright infringement (Act of 4 February 1994 On Copyright and Related Rights);
- contain links to and addresses of other websites, personal details, contact information or e-mail addresses;
- are advertisements or spam (have no relation to the commented article);
- are direct, brutal attacks on interlocutors or call for aggression against them;
- are inappropriate in the context of information about the death of a public or private person;
- contain remarks addressed to the editorial team of PCh24.pl (we really appreciate them but we ask for e-mail contact as only then we can assure that they will be delivered to the persons responsible for the service content).

 

2. All comments contravening item one of the present Rules will be removed by the moderator.


@ nicki - A nie wydaje Ci się, że w takiej sytuacji, zakazując wejścia w ponowny związek, wystawia się niewinnemu człowiekowi rachunek za cudze winy? Gdzieś poniżej już wspomniano, że stosunkowo często drugie małżeństwo jest naprawdę udane i szczęśliwe! Komu to szkodzi?! Problemem zatem są nie tyle powtórne związki, co - wskazana przez R.W. - mocno wątpliwa moralnie droga do ich "legalizacji". Gdy uznanie pierwszego małżeństwa za niebyłe dokonuje się wbrew oczywistości, na zasadzie kruczków prawnych lub "ciągniętych za uszy" zeznań albo interpretacji faktów! Zdecydowanie uczciwsze byłoby uznanie osoby niewinnej rozpadu małżeństwa po prostu za osobę "wolną"! Ale temu sprzeciwia się oficjalna doktryna - i tu jest ból...
1 miesiąc temu / bul-bul
 
Ja, prosty człowiek, śledzę ten wątek od wczoraj i mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony jest Słowo Boże, ale nie całkiem jasne, skoro potrzebna jest "nauka o nierozerwalności małżeństwa" - dodajmy: nauka powołana by obronić założoną z góry tezę. Więc już nie tyle nauka, co zideologizowana, karkołomna logicznie interpretacja! Bo "tłumacząc tak otrzymujemy to, a tłumacząc siak - tamto". Chyba każdemu z nas dawno obrzydły szkolne roztrząsania z cyklu "co poeta miał na myśli". Dobra, Autor był natchniony, a tłumacz? Z drugiej strony w dyskusji podnosi się mocne, celne argumenty i podaje przykłady, że w tej delikatnej sferze fundamentalistyczny rygoryzm powoduje więcej szkód niż pożytku i że tak naprawdę w wielu sytuacjach nie sposób dziś wskazać, czemu miałby on służyć! Tendencje w Kościele idą, choć powoli, właśnie w tym kierunku - być może wskutek doświadczeń z przeszłości. Bo w każdym systemie prawno-moralnym nakazy i zakazy zbyt twarde są... omijane!
1 miesiąc temu / Ja
 
do R.W. - problemem są przede wszystkim powtórne związki zawarte po rozwodzie. Kościół nie zmusza ludzi do życia w patologicznych małżeństwach i nie potępia osób, które się rozwiodły z powodu przemocy, alkoholizmu, zdrad współmałżonka, o ile osoby te żyją samotnie, czyli nie wchodzą w ponowne związki.
1 miesiąc temu / nicki
 
kontekst nie ideologia, istnieje nauka na temat nierozerwalności, stąd też wynika rola separacji, która w założeniu ma zawarty w sobie powrót do jedności, bo napisane jest "Co Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela." Mt 19,6, przypadek oddalenia żony w przypadku nierządu, też ma swoją naukę, tzn tłumacząc słowo "nierząd" jako porneia oznacza związek kazirodczy, a więc nieważny, różne są tego tłumaczenia, stąd jest nauka o nierozerwalności małżeństwa i różnego rodzaju aspektów z niej wynikających.
1 miesiąc temu / @al batros
 
@Max - To fakt, zastrzeżenie zapisane przez św. Mateusza bywa przemilczane. Łatwo się domyśleć, dlaczego - przecież z tej furtki w dzisiejszych czasach natychmiast zrobiono by szerokie wrota! Skok w bok - mogę sobie nawet wyobrazić, że przy obopólnej zgodzie! - i już otwarta droga by wyjść z małżeńskich węzłów! Choć to przegięcie w drugą stronę jest chyba jeszcze gorsze. W dobie emancypacji i wojującego feminizmu koszty ochrony małżeństwa stają się zbyt wysokie. Efektem jest unikanie formalnych związków w ogóle, a już kościelnych w szczególności! Problem jest poważny i wciąż rośnie, a widać, że nikt nie ma pomysłu, co z tym zrobić! Za to zupełnie niepotrzebnie wiele uwagi poświęca się marginalnej dla Kościoła kwestii związków homo - może dlatego, że to lobby jest tak agresywne i wrzaskliwe? Tymczasem dobro dzieci - wszystkich! - jest dziś bardziej zagrożone działaniami i ingerencją państwa oraz różnych "tęczowych" niż rozwodami, dotykającymi tylko niektórych!
1 miesiąc temu / Janek
 
@postronny: Coś Pan przeoczył. U św. Mateusza jest mowa o "oddaleniu żony i wzięciu innej" - więc gdzie tu SEPARACJA?! To zresztą relatywnie nowy wynalazek, w czasach biblijnych raczej nieznany. Nie dorabiajmy ideologii, fakty są jakie są. A podane przykłady małżeństw pozornych lub zawieranych z niegodziwym zamiarem to tylko kolejne argumenty, że powinien być sposób, aby strona niewinna!!! mogła się z takiego związku uwolnić i prowadzić normalne życie, nie obciążone skutkami cudzego występku!
1 miesiąc temu / Al Batros
 
Jako naprawdę szczęśliwy mąż od ponad 35 lat wtrącę tu i swoje 3 grosze. Owszem, kościelny zakaz rozwodów i wynikające stąd więzy moralne powstrzymują wielu od pochopnych, głupich kroków z banalnych przyczyn. Sam tego doświadczyłem. Ale gdy "coś się psuje" na poważnie i wysiłki naprawcze nic nie dają przez długi czas - nie znajduję podstaw do potępienia rozwodu! To nie tylko ratuje zdrowie psychiczne i daje szansę normalnego wychowania dzieci; bardzo często ratuje też fizyczne życie, na które ludzie doprowadzeni do desperacji potrafią się targnąć! Od pewnego czasu Kościół mocno poluzował rygory unieważniania małżeństw, ewidentnie szukając jakiegoś "wyjścia z sytuacji bez wyjścia". W rezultacie dochodzi do wyszukiwania okoliczności i interpretacji niemożebnie naciąganych! To właśnie obraża powagę sakramentu! W dodatku na ogół jest to proces bardzo uciążliwy i upokarzający - choć można też wskazać przykłady, gdy idzie to zdumiewająco łatwo!
1 miesiąc temu / R.W.
 
Oddalenie żony, nie męża co ciekawe, tak jakby mąż nie dopuszczał się zdrady, w przypadku nierządu, jest przecież zawarte w nauczaniu o nierozerwalności małżeństwa, oznacza separacje, są różne aspekty historyczne tej kwestii, np były czasy, w których za posag wprowadzano fikcyjne małżeństwa, aby się pod pretekstem DWÓCH FAŁSZYWYCH ŚWIADKÓW, pozbyć małżonki, bo celem była konfiskata mienia, a więc kradzież, czyli czyhanie na posag, w czasach Starotestamentalnych kobieta nie miała gwarantowanych tak dalece praw i różnie z tym bywało, no przecież mamy przykład św Józefa, który chciał oddalić żonę Maryję, według prawa, pomimo, przecież wiemy, że grzech zdrady, nierządu nie nastąpił, są różne skomplikowane przypadki, dlatego istnieje SEPARACJA.
1 miesiąc temu / postronny
 
Pozwolę sobie zauważyć, że Chrystusowy zakaz zrywania więzów małżeńskich został wyrażony w określonym kontekście historycznym i społecznym. Kobieta w tamtych czasach miała - formalnie - bardzo niewiele do powiedzenia, dlatego też w ogóle nie ma tematu "oddalenia męża" przez żonę. Za cudzołóstwo kobieta była karana o wiele surowiej niż mężczyzna, o ile on w ogóle jakiejś karze podlegał. I wtedy, i w następnych wiekach nie istniały także sposoby upewniania się co do rzeczywistego ojcostwa, a to rzutowało na kontynuację rodu i dziedziczenie! Na tle prawa mojżeszowego można wręcz uznać ten zakaz za wyraz ochrony interesów kobiet! Ale czasy się zmieniły! Dziś zakaz rozwodów pewnie powoduje więcej krzywdy niż daje pożytku, a pragmatyczni młodzi żyją z sobą "na próbę" bojąc się błędu. A przecież nawet z Dekalogu znikło gdzieś II przykazanie, to: "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu..." - bo przestało mieć znaczenie, dla którego zostało ustanowione!
1 miesiąc temu / vagant
 
Rozumiem teologiczną trudność jaką sprawia fakt, iż zakaz rozwiązywania małżeństwa został sformułowany wprost. Ale czy w swej kategorycznej postaci nie wynika on z pokrętnej interpretacji? Literalnie jest to sformułowane tak - Mt. 19,9: "A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo." Zatem JEST OKOLICZNOŚĆ USPRAWIEDLIWIAJĄCA - nierząd, czyli zdrada! A ten detal gdzieś się zagubił! Nigdy nie mieściło mi się w głowie, by sensowny był nakaz jednostronnego znoszenia wszelkich łajdactw współmałżonka/ki bez możliwości uwolnienia się od tego! Czyjemu dobru miałoby to służyć?! Bo na pewno nie dzieci, o ile byłyby! Czy człowiek zawierający małżeństwo jest nieomylny?! Czyż nie może być wprowadzony w błąd co do charakteru, intencji czy planów drugiej strony? Wielu duchownych przyznaje, że częstokroć drugie małżeństwo - może po doświadczeniach pierwszego? - bywa dużo lepsze niż to pierwsze i stąd ta cicha tolerancja!
1 miesiąc temu / Max
 
@Educatio mater Zastanawiam się skąd czerpiesz tę wiedzę i takie morały. Biblia mówi wyraźnie, że przyjdą takie czasy, że zdrowej nauki znieść nie zdołają. A po za tym kanon NT zawiera jeszcze List do Rzymian i dwa Listy do Koryntian. Przejrzyj je dokładnie, wówczas zrozumiesz, że przestroga jest tutaj bardzo wyraźna, a dotycząca zbawienia wiecznego. Warto jeszcze ci przypomnieć czasy Machabeuszy. Liczyła się nie tylko państwowość dla Żydów. Walka toczyła się również o obyczaje helenskie, które za podszeptami niektórych Żydów Antioch Epifanes chciał narzucić całemu Narodowi Wybranemu.
1 miesiąc temu / Krakusik
 
sam sobie zaprzeczasz, a czy czasem homoseksualizm to nie choroba, za pewne część z tej grupy homo, nie będzie wstanie założyć rodziny, ale to wcale nie ogranicza się do ludzi chorych, czy niepełnosprawnych, ale w ogóle do plagi grzechu nieczystości, a więc którzy z łona matki się takimi urodzili odnosi się do grzechu pierworodnego, do skłonności, a takimi ludzie uczynili, odnosi się do środowiska, a więc jeśli dziecko było wychowywane, właściwie należałoby powiedzieć katowane w tzw związkach nieformalnych, to ono kompletnie nie wie co to znaczy rodzina, takim trudno będzie założyć rodzinę, potrzebna jest ogromna łaska nieba i nawrócenie. Także wypisujesz głupoty, a edukacja to domena LGBT i innych marksistów, ja trzymam się nauk, czyli nauki Chrystusowej, a więc sam grzech ciężki nieczysty i trwanie w nim przez lata, odbiję się niejednokrotnie na trudnościach w zawarciu takiego związku.
1 miesiąc temu / @educatio
 
Amoris laetitia jest kontynuacją odchodzenia w kościele od nierozerwalności małżeństwa zapoczątkowanego przez Familiaris consortio.
1 miesiąc temu / tr
 
@krakusik, geniuszu - tu nie chodzi o tzw. gejów czy inne LGBTy. Chodzi o ludzi fizycznie chorych. "Których ludzie takimi uczynili" - no chyba jest oczywiste, że chodzi o kastratów, tzw. rzezańców, eunuchów. W tamtych czasach było tego sporo. A niektórzy rodzą się chorzy w różny sposób. Nie przypisuj Panu mówienia o tzw. gejach bo to jakiś... szkoda słów. Edukuj się
1 miesiąc temu / Educatio mater
 
To nie jest kwestia odrzucenia Krzyża, ponieważ, nie każdy może zawrzeć związek małżeński, co przecież Jezus opisuje, po tym jak stwierdził nierozerwalność małżeństwa, ale pisze dalej Mt 19,12 "Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!" Także nie ma przymusu sakramentu małżeństwa, jak to co niektórzy chcą co niektórym osobą narzucić, ten krzyż, którego niektórzy po prostu unieść nie mogą, to nie jest odrzucenie krzyża, ale roztropność w podejmowaniu decyzji. A więc nie każdy jest wstanie założyć rodzinę, co oczywiście nie zwalnia człowieka od odpowiedzialności.
1 miesiąc temu / @krakusik
 
Redukcja szczęścia wyłącznie do doświadczenia zmysłowego i psychicznego powoduje, że ludzie nie są skłonni do akceptowania Prawa Bożego. Rozwód jest wejściem człowieka na drogę zagłady, gdyż człowiek nie chce Krzyża. To, że dziś nauczanie hierarchów Kościoła się zmienia, nie oznacza, że obowiązuje ono w sumieniu, o ile staje w sprzeczności z nauczaniem Chrystusa. To, że ludzie sobie będą wszystko tłumaczyć na wzór ciepłej wody w kranie, nie oznacza, że mają rację. Jesteśmy jedynie cząstką historii Boga... Za jakiś czas będziemy musieli odejść z tego świata porzucając, to co stanowiło dla nas źródło odejścia od Boga, a co w konsekwencji może przekreślić nasze zbawienie wieczne. Czy jednak o tym myśli dzisiejszy człowiek?
1 miesiąc temu / Krakusik
 
Porównaj, Amoris Laetitia.
1 miesiąc temu / Ryś
 
kościół też się dostosowuje do prawa państwowego w ten sposób, że coraz przychylniej traktuje ponowne związki po rozwodzie. Już nie ekskomunikuje bigamistów, a nawet od 1983 roku zaprzestał używania tego określenia dla ludzi żyjących po rozwodzie w powtórnych związkach. Dodatkowo usprawiedliwia takie związki, gdy wychowują dzieci i nie wzywa do rozstania się.
1 miesiąc temu / tr
 

Skomentuj ten arytukuł

 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

No materials published by www.pch.24.pl may be copied, distributed, redistributed or exploited in any form, including posting on the Internet, without the consent of Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi located in Kraków (Publisher). Any use or exploitation of any material in whole or in part violating the law, i.e. without the permission of the Publisher is prohibited under penalty and may be prosecuted.


Requests should be directed to the editorial staff of the website at: [email protected] Permission is granted in written or electronic form.


The content of this website, after obtaining permission, maybe distributed so long as directly under the published material the information about its source (PCh24.pl) and a link to the source page (a link with the attribute rel=”follow”) are included. Permission does not include any illustrations related to texts. This clause does not apply to these users of this website who link any material published on a website in social media.